Czekałam na Harry’ego. Wkońcu obiecał? Jakoś chwile temu
zadzwoniła mama koleżanki Alex,że zostaje na noc i jutro ją zawiezie prosto do
szkoły. Popijając zieloną herbatę moje myśli znowu naszły na Emmę i jej życie
bez „nas”. Jak się miewa? Czy w ogóle wróci? I w ogóle czemu się od początku
nie przyznała. Te pytania krążą w mojej głowie przez wiele miesięcy i ciągle
nie mam na nich odpowiedzi. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Pewnie
przyszedł. Odłożyłam czerwony kubek na stół biorąc jeszcze łyka. Zmierzając
korytarz dźwięk dzwonka powtórzył się dobre dwa razy. Raptownie nacisnęłam
klamkę i zobaczyłam wielki czerwony bukiet z róż oraz właściciela,czyli
Styles’a.
- Proszę to dla Ciebie. – wzięłam je składając delikatny
pocałunek w same usta.
- Alex nie ma? – spytał wchodząc do środka. – Została na noc
u koleżanki.- dodałam a on tylko pokręcił głową.
- No to szykuj się i idziemy na kolacje.
- Daj mi piętnaście minut.- rzekłam z zaskoczenia wchodząc
do sypialni.

- I jak? – - Cudownie Aniele. – pocałowałam jego policzek zakładając na
siebie skórzaną kurtkę a następnie wyszliśmy z domu.
*
Siedzimy w jakieś drogiej restauracji. Nigdy w niej nie
byłam. Zamówiliśmy obydwaj owoce morza oraz czerwone wino. Wydaje mi się,że
spędzimy mile wieczór. Całą restauracje pochłaniał kolor złoty z białym ,
dzięki któremu wyglądała na bardzo luksusową. W środku było bardzo dużo
osób,którzy wyglądali bardzo elegancko. Czyli ten budynek nie należy do
najtańszych. Spojrzałam na
chłopaka,który wpatrywał się na mnie.
Ciekawe jak długo?
- Podoba się?
- Bardzo.. Dziękuje,że mnie zaprosiłeś i za te kwiaty.. Nie
musiałeś. Mogliśmy zostać w domu. Jakieś wino by też się znalazło.
- A jak ja chciałem bardziej romantyczniej?
- Faceci.- uśmiechnęłam się i zobaczyłam na kelnera,który
właśnie podał nam jedzenie.
Podniosłam srebną przykrywkę i ujrzałam wybrane przed siebie
posiłek. Następnie polano nam wino i odszedł od nas starszy mężczyzna a my
zaczęliśmy jeść.
- Smakuje?
- Jest pyszne. – odezwałam się biorąc kęs krewetki.
- Powiedz mi Megan a ty jesteś prawnym opiekunem Alex?
Wzięłam łyk wina. Zaskoczył mnie. I to bardzo. Nigdy bym się
nie spodziewała,że zada mi takie pytanie? Nie po nim.
- Więc?
- Nie jestem.
- Dlaczego z tym coś nie zrobisz? Chcesz,żeby ją zabrali do
domu dziecka.
Przełknęłam ślinę. Faktycznie nie chcę i nie zrobię jej
tego. Ale czemu dopiero teraz o tym myślę? Powinnam załatwić to już kupe czasu
temu! No ale ja przecież miałam nadzieje,że Emma wróci. Sorry Miałam.
- Dave ci pomoże. Pogadam z nim.
- Harry nie trzeba, sama spróbuje.
- Ale ja nalegam.-uśmiechnął się pokazując dołeczki.
Wyglądało to bardzo słodko.
- No dobrze. A jak u Ciebie w firmie?
- Dobrze.-odpowiedział dosyć szybko.
Odłożyłam sztuce , gdy skończyłam jeść. Spojrzałam na
Chłopaka. Uczynił to samo. Podniósł rękę na wskutek czego podszedł do nas ten
sam kelner.
- Jak chciałbym zapłacić.
- Gotówką czy kartą?
- Gotówką.- dodał i podał mężczyźnie wyznaczoną ilość
pieniędzy.
Była to spora suma. Nic nie powiedziałam tylko założyłam na
siebie kurtkę a następnie wyszliśmy z restauracji.
- Namówisz się na spacer?
- A co z autem?
- To najmniejszy problem. To chodź.- złapał moją dłoń i
ruszyliśmy prosto idąc oświetlonymi uliczkami.
Brunet obejmował moje ciało w tali patrząc się przed siebie.
Dużo chciałam się zapytać. Ale wolałam tą ciszę. Było tak bardziej
romantyczniej. Wieczór, restauracja, eleganckie ubranie, księżyc, spacer. Co
chcieć więcej? Zawiał lekki wiatr a nasze włosy zaczęły latać razem z jego
ruchem.
- Co tak milczysz?
- A ty?- zapytałam i się uśmiechnął z głupoty.
- Pytałem pierwszy?
- Bo.. mi się tak podoba.
- Mhm. Czuje,że chcesz coś mi powiedzieć,ale się boisz?
Prawda?
- Harry bo ja dalej nie dostałam odpowiedzi na temat Luke.
- Wiedziałem.
Zatrzymaliśmy się stojąc na środku chodnika. Ludzie mijali nas nie spoglądając
co robimy. Z jednej strony dobrze z drugiej może mniej.
- Mówiłem ci,że się z nim kumpluje.
- Ale to mi nie wystarcza.
- Na razie musi. Może kiedyś nadejdzie piękny dzień kiedy ci
coś więcej powiem.
- Ale jesteś .. – obróciłam się do niego plecami robiąc
tzw.”focha”
- A czemu tak właściwie się o niego pytasz? – poczułam jego
oddech na moim ramieniu.
- Odwiedził mnie dziś z bardzo ciekawymi informacjami.
- Jakimi?
- Może przyjdzie kiedyś taki piękny dzień kiedy ci coś
więcej powiem.
- Jak ja cię kocham. Wiesz?- rzekł i wróciliśmy do
samochodu. Nacisnęłam na klamkę zajmując
miejsce pasażera. Po chwili dołączył do mnie Harry siadając przed kierownicą.
- Będzie zaraz padać.- rzekłam spoglądając na odcień nieba.
- Skąd Ty to wiesz? W telewizji mówili?
- Nie. Po prostu wiem.- ruszyliśmy.
*
Zanim dojechaliśmy do domu to już się rozpadało. Za szybą
panowała straszna pogoda. Lało,lało i do tego wiał wiatr. Silny.
- Jesteś jakąś wróżką?
- Ta.. od razu zębuszka.
- No nie wiem? Czasem?
- Harry nie bądź śmieszny. A teraz biegnij do drzwi.- dodałam,gdy zatrzymaliśmy się przy kamienicy.
- Dołączysz do mnie.- Dobra na raz,dwa, trzy wysiadamy. –
Uwaga. Raz, Dwa.
- Trzy!-krzyknęłam otwierając drzwi.
Biegłam w szpilkach i modliłam się,żeby się nie zabić.
Słyszę za sobą jak Harry zamyka samochód i zatrzymuje się obok mnie kiedy
wstukiwałam kod. Wyglądaliśmy nieciekawie. Cali mokrzy. Całkowicie. Od głowy po
same nogi. Wchodząc na trzecie piętro zrobiło mi się dosyć zimno. Otworzyłam
drzwi do mieszkania i weszliśmy do środka.
- Zimno?- spojrzał na moją „gęsia” skórę.
- Trochę. Zaraz zrobie ciepłej herbaty i się najpierw
przebierzemy.
- Tylko mały problem co do ciebie.
- Jaki?
- Nie mam tu żadnych męskich ubrań.
- Och nie przejmuj się już tak. Rozbiorę się i wskoczę pod
kocyk. – uśmiechnął się sprawiając,że odwzajemniłam.
- Dobrze.
Zrobiłam ciepłą herbatę i przemierzyłam korytarz w samej
tunice „z znakiem piorunu”,która przykrywała połowę ud. Znalazłam Harry’ego w
sypialni. Stał przy ścianie oglądając rysunki owinięty w mój czerwony koc.
- No hej.-podałam mu kubek.
- W tej bluzce wyglądasz bardzo..
- Bardzo?- przygryzłam dolną wargę.
- No seksownie. A jak inaczej?
Pokręciłam głową i usiadłam na rogu łóżka wpatrując się w
chłopaka,który dalej bacznie oglądał.
- Nie wiedziałem,że tak ładnie rysujesz, malujesz. – Narysuj
mnie.
Prawie zachłysnęłam się herbatą słysząc to co powiedział do
mnie Harry.
- Ale ja nie obiecuję,że to będzie piękne.
- Jak mam ci się ustawić?
- Normalnie. – odezwałam się biorąc ołówek i kartkę.

- Proszę. I lepiej nie oceniaj. Bo naprawdę się nie
przykładałam.
- Jest piękny.- rzekł obracając się do mnie składając
pocałunek.- To znaczy ja jestem piękny.- uśmiechnął się i położył głowę na moim
brzuchu. Spoglądałam na kartkę i na profil Bruneta zrobiony ołówkiem i z dodatkiem węgla. Nawet mi wyszedł.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej :)
Podoba się? Widzimy się za tydz :))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz